piątek, 28 grudnia 2012

Chapter 2.

Sally.
Tak, to już dziś. Zaraz wyjeżdżamy do Nowego Yorku. Byłam już spakowana miesiąc wcześniej, jak to ja. Wsiadamy do samochodu i jedziemy na lotnisko. Po drodze leci jedna z moich ulubionych piosenek, Florida - I Cry. Zaczynam sobie po ciuchu podśpiewywać, co zawsze denerwowało moją młodszą siostrę.
I know
Caught up in the middle
I cry, just a little
When I thing of letting go
Oh no
Gave up on the riddle
I cry, just a little
When I think of lettnig


- Nie śpiewaj ! - doszedł mnie dosyć wkurzony krzyk młodej.
- Bo co ? - odpowiedziałam, po czym zaczęłam śpiewać głośniej.
Mała zamknęła się, a ja trochę ograniczyłam swoje wrzaski. Nim przeminęła piosenka znaleźliśmy się już na miejscu. Z pośpiechem wzięłam swoje walizki i wraz z przyjaciółkami i chłopakami biegiem ruszyliśmy w stronę rejestracji. Chwilę potem wygodnie siedzieliśmy na miejscach w samolocie. Samolot startuje. Chyba przespałam całą drogę, bo pamiętam tylko jak tata budził mnie przed lądowaniem. Z trudem się ocknęłam i sięgnęłam po butelkę wody wypijając jednym ciągiem całą jej zawartość. Czułam się jak na kacu, mimo iż kompletnie nic nie piłam. Nienawidzę tego uczucia.
- Hej! Patrzcie, jesteśmy już nad NY! - powiedziała Miley.
- Nie mogę się doczekać aż wejdziemy do domu. - odpowiedziałam.
Samolot wylądował, a my biegiem ruszyliśmy w stronę wyjścia. Chwilę potem wysiadaliśmy z taksówki, która podwiozła nas pod sam dom. W jednej sekundzie oczy miałam pełne łez.
- Nie mogę uwierzyć. Po tak długim czasie w końcu tu jesteśmy. - wypowiedziałam, po czym mocno przytuliłam się do niebieskookiego blondyna stojącego koło mnie i lekko pocałowałam jego delikatne usta.
Po chwili czułości wreszcie zdecydowaliśmy się wejść do środka i rozpakować walizki.
- Gdzie my będziemy spać? - zapytał Niall mamy Rose.
- Wszyscy mamy pokoje na górze, ty i Sally macie pokój razem, to ten z balkonem.
Podążyliśmy we wskazanym kierunku. Nasz pokój był cudowny.

Rose.
W końcu w moim ukochanym zakątku. Od lat czekałam, aby tu wrócić. Uwielbiałam ten dom. Weszłyśmy z Miley do pokoju, w którym miałyśmy spać. Było już późno, więc postanowiłyśmy położyć się spać.
- Idę pierwsza do łazienki! - krzyknęłam i jednocześnie chwyciłam koszulkę i spodenki, które traktowałam jako piżamę. Nim Miley zdążyła załapać o co chodzi, ja znajdowałam się już w łazience i byłam gotowa do kąpieli. Po wyjściu wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać fejsa. Oczywiście nie obyło się bez pochwalenia się, że jesteśmy już na miejscu. Odłożyłam laptopa i położyłam się na łóżku.
- Dobranoc - szepnęłam do przyjaciółki. W odpowiedzi dostałam do samo.

► Następnego dnia. ◄
Gdy wstałam rano zobaczyłam Miley, tak słodko śpiącą. Byłoby szkoda, gdyby ktoś ją obudził.. Mimowolnie zrobiłam podstępną minę i cichym krokiem wyszłam z pokoju. Wróciłam z miską pełną zimnej wody. Nachyliłam naczynie nad jej głową, po czym zaczęłam się śmiać turlając się po ziemi jak wariatka. Nawet nie zauważyłam kiedy wyszła z pokoju i również wróciła z miską wody, której zawartość znalazła się na mnie. To nie było już takie śmieszne. W rezultacie otrzymałyśmy mokre łóżka i ubrania. Zaczęłyśmy się bić na żarty, jak to miałyśmy w zwyczaju. Takie przyjacielskie bójki. Z pokoju obok dobiegł nas głos mamy, mówiący abyśmy się uspokoiły, bo niektórzy o 7 rano jeszcze śpią. Nie wiem jak oni mogą marnować pierwszy dzień w tym pięknym miejscu.  Poszłam do łazienki, aby się odświeżyć i zmienić ubrania, po mnie weszła Miley. Ubrałyśmy buty i wyszłyśmy do sklepu, żeby mieć co zjeść na śniadanie. Wchodzimy i kupujemy to, co mamy. Wychodzimy i podążamy powolnym krokiem w stronę domu, rozmawiając co będziemy dzisiaj robić. Gdy wróciłyśmy nasi rodzice już nie spali. Śniadanie było gotowe, czekali tylko na świeże pieczywo. Zjadłyśmy nasze porcje, po czym Miley poszła do pokoju Harry'ego. On jako jedyny sam miał pokój.
Miley.
Gdy weszłam mój przyjaciel siedział na łóżku, podpierając dłońmi głowę. Wyglądał na zamyślonego.
- O czym tak rozmyślasz? - spytałam.
- Ah, nic, nie ważne. - uzyskałam w odpowiedzi.
- Mi przecież możesz powiedzieć, od tego są przyjaciele.
- Nie chcę o tym rozmawiać, jak będę gotowy przyjdę do Ciebie i poruszę ten temat.
- Dobrze, ale wiedz, że na mnie zawsze możesz polegać. - usiadłam koło niego na łóżku i mocno go przytuliłam.
- Dzięki. - uśmiechnął się i objął mnie w pasie.

2 komentarze: