Harry.
Rażący blask słońca padający przez wpół zasłonięte roletą okno powoduje moje przebudzenie. Niechętnie otwieram podkrążone i przepite oczy. Obracam głowę na prawy policzek. Obok siebie widzę jakąś dziewczynę o blond włosach w zwiewnej sukience z pustą butelką piwa, którą trzyma w prawej ręce. Jestem zbyt zmęczony aby cokolwiek wywnioskować. W uszach wciąż dudni melodia piosenki, którą pamiętam z ostatniego wieczoru. W sumie tylko to pamiętam. Z wielkim trudem próbuję się podnieść. Po kilku nieudanych próbach w końcu daję radę przenieść swoje ciało na kraniec łóżka i utkwić w pozycji siedzącej. Po omacku udaję się w stronę łazienki. Zimny prysznic powinien postawić mnie na nogi. Zdjąłem swoje ubranie i rzuciłem je na podłogę, po czym wszedłem pod prysznic. Moje ciało przeszły dreszcze. Uważam, że chyba jestem już dość wybudzony, ale moje oczy nadal są niezbyt przytomne. Nabieram wody w ręce i przemywam twarz. Dobra, już jest lepiej. Sięgam po ręcznik i mozolnie wycieram swoje ciało. Ubieram się w świeże i czyste ciuchy. Staję przed lustrem w celu ułożenia moich niesfornych loków. Z ledwo otwartymi oczami robię co mogę, żeby wyglądać choć odrobinę przyzwoicie. Przy ostatnich poprawkach zauważam coś dziwnego. Jednym ruchem prawej ręki przecieram lewą stronę twarzy. Odczuwam ból w okolicach lewego oka. Jest ono sine, a na twarzy, rękach i torsie zauważam liczne cięte rany. Skąd one się wzięły? Co się mogło dziać na tej imprezie? Nie wiem i chyba nawet nie chcę wiedzieć. Wychodzę z łazienki, a przede mną ukazuje się chuda postać dziewczyny, za którą szaleje od jakiegoś czasu. Trzymała ona stos świeżych ubrań i czekała, aż zwolnię jej łazienkę. Trochę bałem się, że tej nocy mogło się coś wydarzyć między nami, wiecie o co chodzi.
- Sally.. - zacząłem niepewnie.
- Tak, Harry? - spojrzała na mnie swoim zniewalającym spojrzeniem.
- Czy my.. no wiesz.. - kiedy o to zapytałem dziewczyna uśmiechnęła się i przejechała palcem po moim policzku.
- Nie głupolu, nie robiliśmy tego. - odetchnąłem z ulgą. Nie chciałem, aby nasz pierwszy raz tak wyglądał. - Byłeś strasznie napity, więc odprowadziłam Cię do łóżka. Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale drzwi były zamknięte i nikt nie odpowiadał, pomyślałam że Niall śpi i nie chciałam go budzić, więc postanowiłam, że położę się obok Ciebie. - dokończyła i obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem. Jednym krokiem przekroczyła próg oddzielający łazienkę od sypialni. Kiedy drzwi się zamknęły rzuciłem się na łóżko. Ciszę i spokój zakłóciły odgłosy dochodzące z mojego brzucha. To oznaczało że wypadało by coś zjeść. Wręcz wybiegłem z pokoju podążając do kuchni, mało przy tym nie zaliczając gleby na pierwszym lepszym zakręcie. Pomińmy to, że dzięki moim skoordynowanym ruchom prawie zleciałem zjeżdżając z poręczy podczas gdy jakoś nie miałem najmniejszej ochoty trudzić się i schodzić po schodach. Przecież po co, skoro można zjechać po poręczy jak małe dziecko.
Rose.
Powoli przebudzając się z ciężkiego snu wyciągnęłam rękę w stronę szafki, gdzie leżał mój telefon. W pół zamkniętymi oczami sprawdzam godzinę. 10:45. Czułam, że z moją trzeźwością nie jest najgorzej, mniej więcej pamiętam co się działo. A może to wszystko wydarzyło się tylko w mojej głowie? Równie dobrze mógł być to tylko głupi sen. Prawie zostałam zgwałcona, ale ktoś mnie obronił. Właśnie, tylko kto to był? Przez nie więcej niż 2 minuty ze skupieniem wpatrywałam się w ścianę próbując przypomnieć sobie imię chłopaka, który tamtego wieczoru stał się moim wybawcą. Ah tak, Liam. Kątem oka spostrzegłam coś niebieskiego leżącego na parapecie. Przetarłam twarz ręką, po czym sięgnęłam ospale w stronę owej rzeczy. Była to mała kartka, na której widniał napis "Mam nadzieję, że wczorajszy wieczór podobał Ci się choć w połowie tak jak mi. Niestety nie zdążyłem dać Ci swojego numeru, ponieważ zasnęłaś. :) Proszę, daj znać jak się obudzisz : xxx xxx xxx. Pozdrawiam, Liam. :)" Tak, to nie był sen. Mimowolnie kąciki moich ust uniosły się ku górze. Prędko wystukałam numer i spełniłam prośbę znajomego.
"Witaj :) Oczywiście, wczorajszy wieczór na długo zostanie mi w pamięci :)" - Nie musiałam czekać długo na odpowiedź. "Chciałbym lepiej Cię poznać, dałabyś się zaprosić na kawę? Może dziś o 15? :)" - Czym prędzej odpisałam "Pewnie, chętnie się z Tobą spotkam :)". Coraz mocniej ściskałam urządzenie w ręce. Byłam bardzo podekscytowana, a jednocześnie trochę zdenerwowana. Nie minęło nawet 15 sekund, żeby mój telefon ponownie nie wydał dźwięku zwiastującego otrzymania wiadomości. "Świetnie, wpadnę koło 15 :)" Zaczęłam piszczeć wniebogłosy, co chyba nie bardzo spodobało się osobą odsypiającym wczorajszą balangę. Moimi piskami obudziłam chyba wszystkich mieszkańców tej ulicy. No, po za Niallem, którego nie da się ot tak obudzić. Chyba że usłyszy słowo "nando's". Postanawiam wziąć długą, gorącą kąpiel, aby trochę odreagować. W czasie, kiedy moje ciało znajdowało się pod wodą uświadomiłam sobie, że jest już 13, a o 15 miał przyjechać Liam. Czym prędzej wyszłam z wanny i zarzuciłam szlafrok. W moim pokoju trwa rebelia. Wszystkie możliwe rzeczy związane z 'upiększaniem się' lądują na ziemi, łóżku i parapecie. Po prostu wszędzie. Jest już prawie 14, a moje włosy wyglądają bynajmniej strasznie. Robię co mogę, żeby wyglądały perfekcyjnie. Cud, udało się. Postanowiłam pozostawić je rozpuszczone, lekko faliste. Makijaż delikatny, aczkolwiek podkreślający zalety mojej twarzy. 14:30 - ok, z czasem nie jest źle. Udaję się do garderoby w celu wybrania jakiejś seksownej sukienki. Po 10 minutach bezczynnego wpatrywania się w szafę pełną przeróżnych kreacji postanawiam skusić się na lazurową sukienką prawie sięgającą kolan. 14:50 - zaraz powinien być, zaczynam się trochę stresować. Minuty płyną powoli. Siedzę na kanapie z torebką na kolanach, reszta krząta się po domu bez jakiegokolwiek celu. Po pomieszczeniu rozlega się donośny dźwięk dzwonka do drzwi. Moje ciało przechodzą dreszcze, a serce przyspiesza. Wstaję i szybkim krokiem podążam w stronę drzwi. Otwieram, a moim oczom ukazuję się wysoki brunet ubrany w dżinsowe spodnie i ciekną, białą bluzkę z granatowymi rękawami, a w dłoni trzymał bukiet róż.
- Witaj. - obdarował mnie ciepłym uśmiechem. - wyglądasz ślicznie. - dodał, po czym musnął ustami mój policzek. Nie zastanawiając się długo odwzajemniłam uśmiech pokazując przy tym chyba wszystkie zęby.
- Oh, dziękuję. - czułam, że moje policzki oblewa rumieniec, a brunet wręcza mi bukiet. - Proszę wejdź. Daj mi chwilkę, tylko zaniosę kwiaty do wazonu. - Popędziłam do kuchni, chwyciłam pierwszy lepszy wazon, napuściłam wody i włożyłam do niego bukiet. - okej, możemy iść. - powiedziałam głosem przepełnionym entuzjazmem. Chwyciłam swoją torebkę i ruszyliśmy w stronę miasta. Dopiero co wyszliśmy, a chłopak niepewnie chwycił moją dłoń. Moje ciało ponownie przeszły przyjemne dreszcze, a w mojej głowie roiło się od przeróżnych myśli. Boże, powiedz że to nie jest sen. Przybyliśmy w ciszy dość spory kawałek, ciągle spoglądając na siebie i uśmiechając się szeroko. Po chwili byliśmy na miejscu. Stanęliśmy przed niewielką kawiarenką. Mijałam ją prawie codziennie w drodze do szkoły, czy kiedy szłam na zakupy, ale jakoś nigdy nie zwracałam na nią większej uwagi. Niby taka zwyczajna, swoim wyglądem zewnętrznym nie specjalnie przyciągająca wzroku przechodniów. Jednak wchodząc do środka sprawia znacznie inne wrażenie. Wnętrze dostojne, nowoczesne, z domieszką starych elementów, które nie mniej wzbudzały podziw. Na wprost drzwi wejściowych znajdowało się przejście na ogromny taras, wszędzie porozstawiane szklane stoliki i skórzane fotele oraz kanapy. Zasiedliśmy do jednego z nich i złożyliśmy zamówienie.
~ 2 godz. później. ~
Wracaliśmy właśnie z kawiarni, na nasze szczęście zaczął padać deszcz nim jeszcze zdążyliśmy schować się pod jakimś daszkiem. W tym momencie moją uwagę przyciągnęło zachowanie Liama. Jego oczy były przepełnione skupieniem.
- o czym tak myślisz? - zapytałam. Liam delikatnie przycisnął mnie do zimnego muru, powoli przybliżał swoje usta ku moim, a przez moje ciało przeszły dreszcze. Zamknęłam oczy, a nasze wargi spotkały się. Podczas, kiedy mi brakowało oddechu brunet nie przestawał pieścić moich ust i
jeszcze bardziej wczuł się w to co robi.
Wybaczcie, że taki krótki ale weny brak, a obiecałam dodać już w czwartek. Mam nadzieje, że się podoba ;)
Ale świetne , szkoda że wcześniej nie odkryłam tego bloga ! B. mi się podoba i czekam na nn :D
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie :*
http://lovesandfriend.blogspot.com/
super przeczytałam wszystko, strasznie sie wciągnęłam i czekam na następne części ;3
OdpowiedzUsuń