Sally.
"O fuck mój palec!" mimowolnie pisnęłam z bólu i szybkim ruchem ręki zakryłam usta próbując powstrzymać się od krzyczenia, aby nikogo nie obudzić.
- Przeklęty próg. - powiedziałam cicho pod nosem i od razu spuściłam głowę w celu sprawdzenia czy moja stopa nie potrzebuje reanimacji. Widząc, że wszystko w porządku kontynuowałam dalszą drogę do kuchni. Wyciągnęłam toster z szafki i chleb tostowy, po czym zaczęłam nakładać na pieczywo rozmaite produkty typu ser, szynka. Nagle ni stąd, ni zowąd do domu wpadł niczym rycerz na białym rumaku w lśniącej zbroi w blasku żarówek nie kto inny jak... Harry. Zaraz za nim weszła nieznana mi dziewczyna. Chyba mnie nie zauważyli bo zaczęli się obściskiwać już w samym przejściu. Odchrząknęłam i opuściłam pomieszczenie z myślami, które dziwiły mnie samą oraz z włączonym tosterem. Gdy wychodziłam Harry zauważył mnie i wypuścił dziewczynę z objęć, lecz zdążył tylko zauważyć tył mojej sylwetki chowającej się za rogiem. Lekko wkurzona, a zarazem smutna weszłam do salonu i rzuciłam się na łóżko jednocześnie chwytając poduszkę i nakrywając nią głowę. W tej chwili mój umysł oblegały myśli związane z chłopakiem i jego nowo poznaną koleżanką. Wychodzący z łazienki Niall widzącą mnie w takim stanie zapytał o co chodzi. W odpowiedzi otrzymał jedynie głuchą ciszę. Wzdrygnął ramionami na znak obojętności po czym wyszedł z pokoju pozostawiając mnie sam na sam z moimi psychicznymi myślami na temat 'Loczka'.
- Do zobaczenia. - usłyszałam głos Harry'ego żegnający się z nieznajomą.
Harry.
Uf, wreszcie poszła. Co za namolna panna. Muszę jej jakoś delikatnie powiedzieć, że to koniec. Hm.. przestanę się odzywać. Zrozumie. Muszę się skupić na Sally. Tylko jak ja mam jej powiedzieć, że mi się podoba, skoro jest w związku z moim najlepszym przyjacielem.. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall. Rzucił mi się nie plecy i zapytał:
- Stary, idziemy pograć w piłkę? - po czym wymachiwał mi piłką przed nosem. Natychmiast zrzuciłem go z moich pleców.
- Nie mam ochoty, może później. - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju. Zacząłem przeglądać stare zdjęcia, na których jestem ja i Sally, jeszcze z czasów dzieciństwa, kiedy byliśmy nierozłączni. Obawiam się że tak już nie będzie..
Kiedy tak siedziałem i rozmyślałem o tym, co było kiedyś do mojego pokoju weszła Sally.
- Co tam masz? - zapytała siadając przy mnie.
- Przeglądam stare zdjęcia. Patrz jacy kiedyś byliśmy słodcy. - odpowiedziałem pokazując jej jedno z moich ulubionych. Zostało ono zrobione jak chodziliśmy jeszcze do przedszkola. Organizowany był wtedy bal przebierańców, a nasze rodzicielki przebrały nas za księżniczkę i księcia. Za nasze stroje zdobyliśmy pierwsze miejsce. Sally chyba jednak nie była zbyt zainteresowana zdjęciem, bo nawet na nie nie patrzyła. Jej wzrok skierowany był ku moim oczom. Nie zastanawiałem się długo i... pocałowałem ją. Niesamowite uczucie. Jeszcze żaden pocałunek nie był tak niezwykły. Kiedy już nasze wargi rozdzieliły się Sally spojrzała na mnie swoimi pięknymi, dużymi oczami z lekko przerażoną i zdziwioną miną.
- Harry... Dlaczego to zrobiłeś..?
- Nie wiem.. ja.. przepraszam.. - powiedziałem podnosząc się z łóżka.
- Harry, ja mam chłopaka..
- Wiem, Sally.. ale.. ja już tak nie mogę.. kocham Cię, rozumiesz..? Nie mogę patrzeć kiedy przytulasz się z Niall'em... po prostu.. nie mogę.. - Sally milczała. Wbiła wzrok w jeden punkt. - Przepraszam.. zapomnij o tym.. - powiedziałem po czym wyszedłem z pokoju. Chwilę po tym zauważyłem, że Sally podąża za mną.
- Harry! Poczekaj, proszę. - słyszałem za sobą jeszcze kilka takich wołań, ale nie zważając na to, kierowałem się ku tarasowi. Kiedy już się tam znalazłem oparłem się rękoma o poręcz i wtopiłem wzrok w bezchmurne niebo. Dziewczyna zbliżyła się do mnie i wyszeptała mi na ucho:
- Harry, ty też nie jesteś mi obojętny.. Ale zrozum, jestem w związku z Niallem i jestem z nim szczęśliwa.. Chociaż ostatnio mamy dość trudne chwile.. - spojrzałem na nią i mimowolnie zacząłem przysuwać swoją twarz do jej ust. Moje wargi same składały się do pocałunku. Ona jedynie zrobiła krok w tył i odeszła.
Rose.
- Jeeezuu. Ale mi się dzisiaj nic nie chce. - zaczęłam narzekać Niall'owi jak to bardzo jestem dziś leniwa.
- Proszę Cię, Tobie nigdy się nic nie chce. - zaczął się ze mnie nabijać. Spojrzałam tylko na niego złym wzrokiem, bo nie chciało mi się wymyślać jakiejś riposty, po czym kontynuowałam oglądanie TV.
- Idziemy się przejść? - zaproponował niebieskooki blondyn.
- Ale mi się taaak nie chcee.. - powiedziałam, lecz niestety zaraz po tym bardzo pożałowałam tych słów. Mianowicie mój jakże 'kochany' przyjaciel chwycił mnie za nogę i ściągnął z łóżka.
- AŁA!! - wrzasnęłam.
- Dalej ci się nie chce? - spojrzał na mnie podstępnym wzrokiem.
- Tak, nie chce mi się i nie zachce. - blondyn kontynuował wcześniej wykonaną czynność i przeciągnął mnie z salonu aż po drzwi wejściowe i jedną ręką zaczął je otwierać.
- Pewna jesteś że nadal ci się nie chce? Bo dalej są schody, a to chyba mogłoby być bolesne. - w mgnieniu oka wstałam, co było trochę trudne, gdy Niall nadal trzymał moją jedną nogę. Założyłam buty i wyszliśmy na dwór. Wiecznie głodny chłopak zaproponował, żebyśmy poszli na lody.
- Ty byś ciągle tylko jadł. - powiedziałam i zaśmiałam się. Poszliśmy więc w stronę miasta.
- Wiesz.. - zaczął niepewnie Niall. - Wyciągnąłem cię na spacer, bo chciałem z tobą pogadać, a w domu się trochę bałem, bo Sally mogłaby nas usłyszeć..
- Coś się psuje między wami?
- Właśnie sam nie wiem. Niby jest wszystko okej, ale czuje że oddalamy się od siebie.
- Zauważyłam właśnie, że sporo czasu spędza z Harrym.
- Martwię się, że ona woli jego... - powiedział, gdy doszliśmy już na miejsce. W mojej głowie znalazły się myśli dotyczące Sally i Harry'ego. Zaczęłam sobie przypominać, że widziałam ich dzisiaj na tarasie, ale postanawiam nie mówić tego Niall'owi.
- Hej, Rose, słyszysz? - zaczął mnie szturchać i machać ręką przed oczami.
- Co, sory, zamyśliłam się.
- Eh.. pytałem jaki smak lodów chcesz.
- Aa, tak, yy.. poproszę dwie gałki czekoladowe. - odpowiadam nadal trochę zamyślona.
- Ja poproszę 2.. nie 3.. albo 4 gałki waniliowe. - sprzedawca spojrzał na niego z lekkim przerażeniem, ja zaczęłam się śmiać, a mój lód o mało nie wylądował na ziemi. Usiedliśmy
na ławce i 'w spokoju' zaczęliśmy je konsumować. Po krótkiej chwili poczułam łokieć Nialla na moich żebrach po prawej stronie. Nie zastanawiając się długo powtórzyłam czynność w odniesieniu do chłopaka. Obrócił głowę w moją stronę z uśmiechem na twarzy, lecz po chwili zaczął mi się dziwnie przyglądać.
- Co się tak na mnie patrzysz?
- Masz coś na twarzy.
- Gdzie? - przysłoniłam ręką usta.
- Tu !! - krzyknął chłopak i cisnął lodem prosto w mój nos. - HAHAHAHAHAHHAHAHAHA - zaczął rżeć jak nienormalny
- Ty mendo !! - zaczęłam się wydzierać nie mogąc powstrzymać śmiechu, a ludzie patrzyli na nas jakby wypuszczono nas z psychiatryka. My jednak nie zwracaliśmy na to uwagi i bawiliśmy się dalej.
- Nie żyjesz umfalumpie! - krzyknęłam ostatecznie i rzuciłam się na chłopaka. Wskoczyłam mu na barana zaciskając się niczym wąż na jego szyi.
- No dobra, chodź pomogę Ci się umyć - przewiesił mnie przez ramię i podążył w stronę fontanny
Gdy to zauważyłam zaczęłam ponownie krzyczeć:
- Nie! Proszę.. Przepraszam, Niall Kocham Cię, nie rób mi tego, proszę będę grzeczna tylko tego nie rób ! - ku moim staraniom i prośbom oraz waleniu go pięściami po plecach uczynił to. Wrzucił mnie do fontanny i ponownie wybuchł śmiechem. Prawie się tam turlał, a gdy zdołał się uspokoić poprosiłam go o pomoc.
- Wyciągnij mnie stąd! - wystawiłam rękę w jego stronę. Gdy blondyn chwycił moją rękę i był wystarczająco pochylony ku mnie, przyszedł czas na zemstę. Pociągnęłam go z całej siły i wpadł do wody.
Niall.
Myślałem że ją zabiję. Bez chwili wytchnienia rzuciłem się na przyjaciółkę i zacząłem ją podtapiać. Gdy się wynurzyła i złapała oddech długo nie musiałem czekać na rewanż. Tym razem to moja głowa znalazła się pod wodą. Kiedy wydostałem się spod lustra wody dostałem nieopanowanego ataku śmiechu. Zawiał lekki wiatr, a po naszych ciałach przeszły ciarki. Z racji, że robiło się już ciemno zaproponowałem Rose, abyśmy wracali już do domu. Dziewczyna zgodziła się z moją myślą. Po wyjściu z naszego kąpieliska wykręciliśmy z grubsza ubrania, a dziewczyna swoje długie włosy. Gdy byliśmy już przy drzwiach wejściowych i ujrzałem Rose w świetle, miałem kolejny powód do radości. Jej włosy powywijały się na wszystkie strony od wilgoci. Wyglądała jak wściekły szop pracz. Kiedy zauważyła, że pękam ze śmiechu domyśliła się o co chodzi, uderzyła mnie z pięści w ramię i poszła się wysuszyć. Sam uczyniłem podobnie. Wziąłem szybki prysznic i już gotowy do spania zajrzałem do pokoju przyjaciółki, żeby sprawdzić jak jej idzie. Siedziała na fotelu przed lustrem i męczyła się z rozczesaniem swoich długich włosów. Widząc, że nie może sobie poradzić podszedłem do niej, wyrwałem jej szczotkę z ręki i pomogłem jej. Nagle do pokoju wparowała Sally.
- Rose, musimy pogadać! Ja już nie wytrzymuję! Har... - przerwała, kiedy mnie zauważyła. - Oł. Cześć Niall.. To ja może wpadne później.. - powiedziała, odwróciła się na pięcie i wyszła trzaskając drzwiami.
- Rose, musimy pogadać! Ja już nie wytrzymuję! Har... - przerwała, kiedy mnie zauważyła. - Oł. Cześć Niall.. To ja może wpadne później.. - powiedziała, odwróciła się na pięcie i wyszła trzaskając drzwiami.
dziękuję bardzo :)
OdpowiedzUsuńSuper! :)) Ciekawa jestem co dalej ;D
OdpowiedzUsuńA.